Bajki
Reklama B1

Zmieniaj świat wspólnie z nami

Dobre dziennikarstwo, wartościowe treści, rzetelne i sprawdzone informacje.
Tworzymy przestrzeń ludzi świadomych.

Wszystkie artykuły dostępne są bezpłatnie.
Abyśmy mogli rozwijać tą stronę, potrzebujemy Twojego wsparcia.

Bajki nie dla dzieci

Demoniczne potwory, przerażające szkieletory, morderstwa, rabunki, dramatyczne zwroty akcji. Magia, przekleństwa i klątwy, a wszystko to okraszone niewybrednymi żartami i garścią wulgaryzmów. Zdecydowanie nie wszystkie współczesne bajki są przeznaczone dla najmłodszych odbiorców.

Tekst: Agata Cygan
Zdjęcia: Joanna Sikora (www.Joannasikora.com)

BajkiPrawdziwe zalety zmyślonych bajek

Bajka jest dobra na wszystko. Prawdę tę potwierdzą zapewne rodzice, którzy zamiast daremnych prób zachęcenia żywiołowego malucha do ułożenia się w łóżku proponują na zakończenie dnia ciekawą historyjkę. Czy rola bajek ogranicza się jednak wyłącznie do pomocnego usypiacza? To oczywiście tylko jedna z licznych i cennych zalet barwnych opowiadań dla najmłodszych. Jak potwierdzają psychologowie, czytanie oraz oglądanie bajek jest niezwykle ważną metodą oddziaływania terapeutycznego we wczesnym okresie rozwoju dziecka. Bajka dostarcza nowych słów, uczy prawidłowego formułowania myśli w słowa oraz łączenia wyrazów w zdania. Wykształca w dziecku umiejętność słuchania, koncentracji i rozumienia, uczy przyczynowego myślenia, łączenia i kojarzenia faktów. Poszerza wiedzę, rozwija i kształtuje wyobraźnię.

Zwraca na to uwagę m.in. Aric Sigman, amerykański psycholog, który do powyższych zalet dodaje także łagodzenie dziecięcych stresów. Słuchanie i oglądanie bajek wykształca u dziecka umiejętności uogólniania, porównywania, uczy myślenia abstrakcyjnego. Pozwala bowiem maluchowi przyswoić pojęcia idealne (takie jak przyjaźń, dobroć, współczucie), które trudno byłoby mu zrozumieć bez wcześniejszego doświadczenia lub właściwego kontekstu.

Moc bajek doceniał również David McClelland, amerykański psycholog z Uniwersytetu w Harvardzie. Twierdził, że wpływają one silnie na podnoszenie motywacji osiągnięć u dzieci. Oczywiście poza wymienionymi wskazać można wiele innych równie istotnych zalet przypisywanych bajkom. Pominąć nie można również tej najprostszej – bajka to doskonały sposób na spędzanie czasu z dzieckiem.

Bajkowa (r)ewolucja

Kiedyś pszczółka Maja, dzisiaj tajemniczy czarownik w grubych okularach. Dawniej Bolek i Lolek, dzisiaj Shrek i Fiona. Wprawdzie zmieniają się imiona i tytuły, a główni bohaterowie zmagają się z coraz to nowszymi, bardziej współczesnymi problemami, w rzeczywistości jednak cel mają podobny.

Muszą pokazać pociechom w sposób jak najbardziej obrazowy i przyjazny, co jest dobre, a co złe, co czarne, a co białe, co wolno, a czego należy unikać.

To oczywiste, że współcześni bohaterowie bajkowych historii nie uciekają już przed Gargamelem, ale przed cybernetycznym robotem, a zamiast sokiem z gumijagód posilają się bardziej wymyślnymi miksturami. Świat idzie do przodu, nic więc dziwnego, że ewoluuje także bajka. Niestety, to bardzo naiwne podejście.

Rodzice powinni dobrze przyjrzeć się ofercie, jaką proponuje współczesny bajkowy rynek, zanim wygodnie usadowią swoje dziecko przed ekranem telewizora czy komputera. Produkcje wypełnione po brzegi efektami specjalnymi mogą wywrzeć „niespecjalne” efekty na dziecko. Bezgraniczne zaufanie szklanemu ekranowi, przekonanie, że bajka przenosi nasze dziecko w krainę szczęścia i łagodności, mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Szybki przegląd dzisiejszych hitów dla najmłodszych wystarczy, aby stwierdzić, że współczesne bajki niewiele się różnią od typowych filmów akcji, kryminałów, a nawet thrillerów. Humor? Tak, ale czarny. Podział na dobro i zło? Jak najbardziej. Jednak w walce niekoniecznie to pierwsze zwycięża. Czy to aby na pewno naturalna ewolucja?

BajkiAnimowane nie znaczy dla dzieci

„South Park”, „Kurczak Pindol”, „Family Guy” i szczególnie brutalne „Happy Three Friends”. „Piesek Leszek”, „Szczury na koksie” i kultowi już „Włatcy móch”. Wprawdzie same tytuły niektórych animowanych produkcji dla dorosłych sugerują grupę docelową filmu, jednak nazwy innych kojarzą się bardziej z przyjazną kreskówką niż pełnym okrucieństwa filmem.
Mimo że bohaterami animowanego serialu „Włatcy móch” są czterej ośmiolatkowie, filmu zdecydowanie nie można nazwać bajką dla dzieci. Dialogi chłopców obfitują w wulgaryzmy, a akcja przepełniona jest drastycznymi scenami. Mimo kontrowersji serial osiągnął niebywałą popularność: doczekał się prezentacji na festiwalu w Cannes oraz zyskał spore zainteresowanie stacji zagranicznych.

Główni bohaterowie filmu to grupka przyjaciół. Chłopcy dokuczają nauczycielce, biją rówieśników, przeklinają, wdają się w nieprzyzwoite zabawy, posługują fatalną polszczyzną. Już ten krótki opis fabuły zdradza, że film nie jest przeznaczony dla dzieci, a obejrzenie chociażby fragmentu pozbawia jakichkolwiek wątpliwości. Nie kryją tego sami twórcy. A więc – można by pomyśleć – wszystko pod kontrolą.

Jak jednak wytłumaczyć fakt, że maskotki imitujące głównych bohaterów znaleźć można w sklepach z zabawkami? Ponadto fakt, że pluszaki są natychmiast rozpoznawane przez dzieci, może świadczyć o tym, że właśnie w najmłodszych „Włatcy” budzą największy entuzjazm…

Kopciuszek zmienia oblicze

Niestety, bajkowa rewolucja nie polega jedynie na produkcji licznych animowanych filmów dla dorosłych. Także i ci znani, kochani jeszcze przez poprzednie pokolenia bohaterowie zmieniają swoje oblicze. „Dziewczyna w czerwonej pelerynie”, „Królewna Śnieżka i Łowca”, „Alicja w Krainie Czarów” – wymieniać można by długo.

Nawet skromna prosta dziewczyna, wykorzystywana do codziennej harówki, wyśmiewana i poniżana przez bezduszną macochę i przyrodnie siostry pokazuje swoją drugą twarz. Mak przemieszany z popiołem, pomocne gołębie i oddalająca się wizja wymarzonego balu. Postać dobrej wróżki, pędząca karoca, zagubiony pantofelek i gorączkowe poszukiwania zakochanego bez pamięci księcia. Mimo że baśń ta istnieje w niemalże 700 różnych wersjach, przesłanie „Kopciuszka” pozostaje jedno – nie pieniądze i dobrobyt liczą się w życiu najbardziej, ale dobroć i skromność.

Pomijając znane z okrucieństwa przekłady braci Grimm, w bajce o Kopciuszku jedynym „drastycznym” momentem jest ten, w którym przyciasny pantofelek kaleczy stopę przyrodniej siostry. Najważniejsze bowiem, że delikatna, niewinna, prostoduszna dziewczyna staje się obiektem pożądania przystojnego księcia. Mężczyzny, który mógłby zdobyć i rozkochać w sobie każdą inną kobietę. Dlatego nie warto się poddawać i rezygnować z marzeń – trzeba walczyć o swoje. Nie siłą i brutalnością, ale dobrocią i wytrwałością, które z czasem na pewno zostaną nagrodzone.

Dzisiaj motyw Kopciuszka chętniej jest wykorzystywany w filmach opartych na grze aktorskiej niż w produkcjach animowanych. Jednak pokrzywdzona przez życie sierotka nie rezygnuje zupełnie z bajkowej scenerii. Korzystając z rozwijającej się technologii, wraca w wymiarze 3D. „Kopciuszek. Inna historia” to francuska produkcja, która debiutowała w połowie ubiegłego roku. Surowy świat Dzikiego Zachodu, życie pod rządami bandy małpich piratów i groźnej Felicity, uzależniona od pokera indyczka, bal w saloonie i Kopciuszek – zahartowana przez życie kowbojka. Agresja, przemoc, język daleko odbiegający od poprawnego. „Inna historia”? A może już inny gatunek? Czy to na pewno ciągle bajka?

Bajka – zwierciadło rzeczywistości

W obliczu opisanej bajkowej ewolucji jedynym racjonalnym i bezpiecznym wyjściem wydaje się zaprzyjaźnienie naszych dzieci z Bolkiem i Lolkiem, Misiem Uszatkiem i Calineczką. Niekoniecznie. Bajka to swego rodzaju zwierciadło rzeczywistości. Ma odbijać realia, nadając im bardziej obrazową, przyjazną, zrozumiałą dla dzieci, a więc czasem nieco przejaskrawioną i groteskową, postać.

Jak zauważył w swoich badaniach Stefan Szuman, polski psycholog, pedagog i lekarz, fikcyjne opowiadania są dziecku niezbędne i wcale nie zafałszowują rzeczywistości – dziecko i tak myśli w innych kategoriach i posługuje się innymi kryteriami oceny niż dorosły. Bajkowa fikcja nadaje jednak wewnętrznym przeżyciom dziecka właściwych proporcji, a dzięki temu łatwiej mu potem przejść do myślenia racjonalnego. Dlatego trudno się dziwić, że współczesne bajki są jakby żywsze, szybsze, bardziej dynamiczne, pełne emocji i dramatycznych zwrotów akcji. Problem w tym, że często przedstawiają one świat zupełnie zniekształcony, wykoślawiony i brzydki, a w gąszczu brutalnych scen, wszechobecnej przemocy i wulgarności trudno wyłapać jakiekolwiek przesłanie. Twórcom łatwo się usprawiedliwić – to tylko bajka. Nikt w nią nie wierzy, każdy patrzy z przymrużeniem oka. Tymczasem problem tkwi gdzie indziej.

To prawda, że fikcyjność przedstawianych zdarzeń można wytłumaczyć nawet dziecku. Skoro widzianych na ekranie bohaterów nie można spotkać także poza nim, realnie nie mogą istnieć, są tylko kreacją i fantazją autora. Wyjaśnienie dziecku sposobu, w jaki bajki powstają, może się okazać równie fascynującym doświadczeniem, jak oglądanie na ekranie finalnego efektu. Warto jednak zauważyć, że bajka często mówi o sytuacjach innych niż te, z jakimi dziecko styka się na co dzień, co pozwala mu wypracować właściwą postawę w przypadku podobnego zdarzenia. Dzięki przygodom fikcyjnych bohaterów kształtuje się stopniowo system wartości oraz postawy moralno-społeczne dziecka.

Identyfikując się z bajkowymi idolami, maluchy wypracowują sobie własną pożądaną wizję samych siebie. Nawet jeśli mają świadomość, że bohater w realnym życiu nie istnieje, nie przeszkadza im to utożsamiać się z nim, podziwiać, naśladować. Bowiem naśladownictwo to jeden z pierwszych, spontanicznych sposobów, jakie automatycznie wybiera dziecko, adaptując się do świata. Modelowanie cudzych zachowań, odwzorowywanie ich w codziennym życiu jest sposobem najprostszym, bo dającym gwarancję powodzenia.

Zamiast więc pozwalać pociechom na bezmyślne wpatrywanie się w szklany ekran, warto pomóc im wybrać to, co najbardziej wartościowe. To, co da im chwilę radości i zaprocentuje w przyszłości. Zauważmy, że bajkowi bohaterowie to nie tylko przyjaciele naszych dzieci, lecz także nasi najwięksi sprzymierzeńcy. Dzięki nim wielu rzeczy nie musimy maluchów uczyć, bo biorą one przykład ze swoich animowanych idoli. Tylko czy zawsze jest to właściwy przykład?


Sesja
Make Up: Elka Ziółek
Modelka: Bambi

Bajki nie dla dzieci

Reklama B3

Zgłoś się do TBPI 2020 | YOUNG!

Opublikuj swoje prace w The Best Polish Illustrators!
Zdobądź stypendium za projekt okładki TBPI 2020 | YOUNG