bezsenność insomnia film
Reklama B1

Zmieniaj świat wspólnie z nami

Dobre dziennikarstwo, wartościowe treści, rzetelne i sprawdzone informacje.
Tworzymy przestrzeń ludzi świadomych.

Wszystkie artykuły dostępne są bezpłatnie.
Abyśmy mogli rozwijać tą stronę, potrzebujemy Twojego wsparcia.

Film – nocny maraton

Film jest jak sen. Wszechobecna ciemność towarzyszy stopniowemu odłączaniu się od ciała. Człowiek pogrąża się w iluzorycznych światach i historiach. Czas, miejsce, przestrzeń – wszystko staje się względne. Co się stanie, gdy sen zamieni się w bezsenność? O dziwo, nic. Człowieka także ogarnia poczucie fantasmagorii. Dwa przeciwne sobie stany umysłu, niczym lustrzane odbicia, pochłaniają rzeczywistość, skazując na życie w niekończącym się złudzeniu.

Tekst: Piotr Mirski
Zdjęcia: Jerzy Chaba

Wielu ludzi traktuje filmy jako antidotum na problemy z zaśnięciem. To znana chyba każdemu rutyna: szukanie odpowiedniej pozycji w mocno już pogniecionej pościeli, przełączanie kolejnych kanałów w telewizji lub wrzucanie kolejnych pozycji do playera w komputerze, hipnotyzowanie się dobrze znanymi obrazami i historiami, czekanie aż seans przerodzi się w sen. Wobec takich praktyk niezwykłe wydaje się istnienie filmu The Cure for Insomnia (1987). Zrealizowany przez Johna Henry’ego Timmisa IV, przedstawia przede wszystkim artystę L. D. Grobana, który czyta na głos tytułowy poemat swojego autorstwa. Jego występ urozmaicają ponadto fragmenty metalowych klipów i filmów pornograficznych. Całość trwa – uwaga – 5220 minut, czyli 87 godzin – to ponad trzy i pół doby! Wydanie DVD składa się z około 22 płyt. Zagwarantowało to filmowi miejsce w Księdze rekordów Guinnessa.

Po raz pierwszy The Cure for Insomnia zaprezentowano publicznie na przełomie stycznia i lutego 1987 roku na The School of the Art Institute w Chicago. Ciekawe, ilu uczestników tego wydarzenia rzeczywiście zostało do końca jego trwania uleczonych z bezsenności?

Bezsenność staje się jednak nie tylko tematem filmów awangardowych. Nic, co ludzkie, nie jest kinu obce, więc i tę przypadłość wykorzystuje się w mainstreamowych produkcjach. Za każdym razem pozostają one pewnym wyzwaniem inscenizacyjnym dla reżysera – w końcu nie tak łatwo odpowiednio oddać stan, w którym upływający czas odczuwa się jako coraz bardziej dokuczliwą grypę.

W paszczy szaleństwa

Bezsenność to czasem bilet w jedną stronę. W początkowych fazach prowadzi do pogorszenia nastroju i wydajności, a w dalszych – do depresji i manii. Dlatego filmy, które podejmują ten temat, pozostają zazwyczaj smoliście czarne w wymowie, a ich bohaterami są głównie ludzie z dziurami w osobowościach. Taki jest chociażby udręczony 40-letni dealer z Marginesu życia (1992) Paula Schradera. Tacy są również żyjąca w amfetaminowym ciągu kobieta z Requiem dla snu (2000) Darrena Aronofsky’ego lub także wibrujący od chemii dziennikarz z Las Vegas Parano (1998) Terry’ego Gilliama. W obu przypadkach bezsenne szaleństwo staje się karuzelą, z której coraz trudniej jest wysiąść. W obrazie W upalną noc (1967) Normana Jewisona pewien policjant na pytanie: Co wiesz o bezsenności? odpowiada: Bourbon nie potrafi jej uleczyć i jest to z pewnością prawda. Walka z ową przypadłością bywa znacznie cięższa. Czasem, aby zasnąć, trzeba zmienić swoje życie.

Przekonuje się o tym Trevor Reznik, tytułowy bohater Mechanika (2004) Brada Andersona, jednego z najbardziej efektownych filmów o bezsenności. Widać, że bohater nie śpi od roku. Potwornie wychudzony, przypomina obciągnięty szarą skórą worek kości. Spogląda na świat wiecznie przeszklonymi oczami, które z czasem zaczynają widzieć wokół same spiski. Jeśli już po tygodniu bez snu mogą pojawić się u człowieka ataki paranoi i halucynacji, to Trevor obiema nogami stoi w Krainie Czarów. Powodem tego jest trauma z przeszłości. Bohater jadąc samochodem śmiertelnie potrącił małego chłopca, uciekł z miejsca wypadku, a potem wyparł ze świadomości to wspomnienie. Powraca ono jednak w błyskotliwie wkomponowanych w warstwę wizualną i narracyjną okruchów pamięci oraz drobnych pęknięć w rzeczywistości. Dopiero, kiedy Trevor składa je w całość i stawia czoła własnej zbrodni, udaje mu się wreszcie zasnąć.

W podobnej sytuacji jest detektyw Will Dormer z Bezsenności (2002) Christophera Nolana. Dormer to legenda policji, ale z wiekiem popełnia coraz więcej błędów, coraz częściej stara się naginać rzeczywistość do własnej woli. Najpierw podrzuca dowody, mające skazać pedofila, a potem podczas jednej akcji – trochę umyślnie, a trochę pod wpływem przypadku – zabija partnera, którego zeznania mogłyby mu zaszkodzić. Wyrzuty sumienia, objawiają się bezsennością. Dopadają go, kiedy prowadzi śledztwo w miasteczku na Alasce. Wszystko dzieje się podczas dnia polarnego. Niegasnące światło odbija się od śniegu, uderza w szczelnie zasłaniane okna i obolałe powieki bohatera. Niespodziewanym partnerem w cierpieniu Dormera staje się poszukiwany przez niego morderca – weteran bezsenności, który dzwoni do niego, aby prowadzić nocne psychomachie. Zarówno film Nolana, jak i Mechanik, są moralitetami, w których sformułowanie spać snem sprawiedliwego nabiera prawdziwie gorzkiego smaku.

Do odwrotnej sytuacji dochodzi w zainicjowanej przez Koszmar z ulicy Wiązów (1984) Wesa Cravena serii horrorów o Freddy’m Kruegerze i Podziemnym kręgu (1999) Davida Finchera. W obu przypadkach to czas snu staje się momentem, kiedy budzą się zepchnięte do podświadomości bestie. Krueger jest mordercą dzieci. Spalony przez rozwścieczonych rodziców swoich ofiar, powraca w snach żyjących potomków wszystkich winnych samosądu w postaci poparzonego monstrum. Jedyną ucieczką przed Freddym jest stymulowana chemicznie bezsenność. Trudno jednak uciekać w nieskończoność przed czymś koniecznym do życia, więc kolejni nastolatkowie zapadają w dość pomysłowo i w sumie zabawnie inscenizowane drzemki, w czasie których raz po raz próbuje ich dopaść złowrogi fantom. Na przykład podczas chwilowego przyśnięcia w wannie jednej z bohaterek widzimy, jak spomiędzy jej nóg wynurza się uzbrojona w metalowe szpony dłoń Freddy’ego.

Bestią z Podziemnego kręgu jest Tyler Durden, alter ego cierpiącego na bezsenność yuppie. Jednym z niecodziennych sposobów radzenia sobie z problemem jest dla niego chodzenie incognito na spotkania różnych grup wsparcia, gdzie może do woli wypłakać się w cudze ramię i wyrzucić z siebie negatywne emocje. Kiedy wreszcie zasypia, budzi się Durden, który krok po kroku spełnia najskrytsze marzenie bohatera: stworzenie organizacji terrorystycznej, zdolnej skutecznie uderzyć we współczesny kapitalizm.

Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś

 – pisał Szekspir w Hamlecie. Z drugiej strony rumuński filozof Emil Cioran stwierdził:

Nie sposób cierpieć na bezsenność i wykonywać jakiś zawód: jeśli w mojej młodości moi rodzice nie „finansowaliby” mojej bezsenności, z całą pewnością byłbym popełnił samobójstwo.

Jak mogą więc zarobić osoby, których wydajność została zredukowana przez brak snu do minimum? Czy istnieją profesje, w których takie zaburzenie jest czymś, co można dumnie wpisać do CV? Weteran wojny w Wietnamie – Travis Bickle – bohater Taksówkarza (1976) Martina Scorsese, mając problemy z zaśnięciem, zatrudnia się w tytułowym zawodzie. Trudno jednak powiedzieć, że się w nim realizuje. Przemierzając raz po raz nocny Nowy Jork, zaczyna widzieć go jako pełen zbrodni i rozpusty śmietnik. Śmietnik, który postanawia w pewnym momencie własnoręcznie posprzątać.

Podobny bohater pojawia się w późniejszym filmie Scorsese, Ciemnej stronie miasta (1999). Pracujący jako ratownik medyczny Frank również nie może zmrużyć oka i także podróżuje przez ogarnięty gorączką, nocny Nowy Jork. Widzi go jednak nieco inaczej niż Travis. Owszem, jest dla niego zaludnionym przez umierających i duchy Piekłem, ale owo Piekło ma w sobie coś swojskiego i dziwnie radosnego. Oglądane spod niemogących się wciąż domknąć powiek przypomina zbudowaną na cmentarzu dyskotekę.

bezsenność insomnia filmJa cię kocham, a ty nie śpisz

Nie ma zbyt wielu feel-good movies lub chociażby produkcji umiarkowanie przyjemnych i ciepłych, które traktowałyby o bezsenności. Z drugiej jednak strony w tle wielu wyżej wymienionych tytułów przewijają się wątki romantyczne. Trevor z Mechanika ucieka w fantazje o romansie z matką swojej ofiary. Bohater Podziemnego kręgu rywalizuje z Durdenem o względy dekadenckiej Marli, której rękę trzyma w finałowej scenie filmu, kiedy to na jego oczach walą się kolejne biurowce. Travis z Taksówkarza, zanim wkracza na wojenną ścieżkę, bezskutecznie flirtuje z piękną pracownicą kampanii wyborczej. Twórcy filmowi, wychodząc z założenia, że powodem bezsenności jest czasem brak kogoś, do kogo można by się przytulić, stworzyli na ten temat kilka lżejszych pozycji.

Najsłynniejszą z nich jest bez wątpienia Bezsenność w Seattle (1993) Nory Ephron, klasyczna i kultowa komedia romantyczna. Tutaj źródło problemu stanowi żałoba. Sam traci żonę, przez co jego życie zaczyna pochłaniać entropia.

Pewnej nocy, sprowokowany przez syna, opowiada w czasie tytułowej audycji radiowej o swojej rozpaczy i pięknych wspomnieniach związanych z nieżyjącą ukochaną. Staje się przez to idolem kobiet w całym kraju. Codziennie dostaje tony zaadresowanej do niego miłosnej makulatury, aż w końcu kontaktuje się z nim Ta Jedyna, która może zastąpić mu żonę.

Utrata bliskiej osoby, w tym przypadku gwałtowne zerwanie, jest również powodem bezsenności młodego malarza z Cashback (2006) Seana Ellisa. Kierowany pragmatyzmem, postanawia spieniężyć swoje zaburzenia i zatrudnia się na nocną zmianę w hipermarkecie, gdzie rzecz jasna odnajduje nowe uczucie. Bezsenność okazuje się tu jednak także bodźcem dla artystycznej twórczości. Bohater spędza, wlokące się w nieskończoność godziny fantazjując o zatrzymującym się czasie i pięknych kobietach, zamrożonych w erotycznych stopklatkach. Owe fantazje stają się potem inspiracją do stworzenia serii obrazów.

Bezsenność może również łączyć. W komedii romantycznej Miłosne wybory (1994) Rona Underwooda para autorów przemów politycznych poznaje się, próbując kupić ostatnią fiolkę tabletek nasennych. Ich dalsza znajomość rozwija się częściowo w nocy – podczas rozmów telefonicznych i wspólnych eskapad. W dużo bardziej wyrafinowany sposób duchową wieź dwójki bezsennych osób ukazuje Między słowami (2003) Sofii Coppoli. Tłem do czuwania jest tutaj zbudowane z betonu i neonów, wiecznie rozbudzone Tokio. Do stolicy Japonii trafiają zagubiona żona pracującego z celebrytkami fotografa i zblazowany, podstarzały aktor. Nie mogąc zasnąć, razem trwonią czas w tym dziwnym mieście rodem z filmu science-fiction, pełnym barów z karaoke i striptizem oraz salonów pachinko. Coppoli udaje się stworzyć jedną z najpiękniejszych ilustracji bezsenności. Kreuje ona atmosferę, w której wszystkie gesty równocześnie zdają się trwać godzinami i błyskawicznie rozpływać pośród pozostających pod powiekami powidoków.

Sposobów na artystyczne przedstawienie problemu bezsenności jest tak wiele, iż wymienienie wszystkich możliwości mija się z celem. Tak czy inaczej miraż, który z niezwykłą plastycznością ukazują reżyserzy, często staje się rzeczywistością wielu całkiem przeciętnych ludzi – choć w dużo bardziej codziennej odsłonie, pozbawionej oczywiście morderstw, szaleństw i narkomanii. Gdy kolejna noc mija, a bezsenność nadal nie odpuszcza, można zawsze skierować swoją uwagę na iluzoryczny świat przedstawiony – tym razem w filmie.

Film – nocny maraton

Reklama B3

Zgłoś się do TBPI 2020 | YOUNG!

Opublikuj swoje prace w The Best Polish Illustrators!
Zdobądź stypendium za projekt okładki TBPI 2020 | YOUNG