cocooning

Cocooning – w kokonie czterech ścian

Mają czas na drobne przyjemności, głębsze refleksje i wyzwalający odpoczynek. Egzystują z dala od miejskiego zgiełku, pozostając w centrum metropolii. Kokoniarze (Cocooning). Jedni z wyboru, inni z przymusu. Wszyscy na granicy szaleństwa.

Tekst: Jakub Lipczik
Ilustracje: Krzysztof Rogalski

Wskutek gwałtownego rozwoju cywilizacyjnego wykształciły się nowe trendy popkulturowe, pojawiły się nowe potrzeby i zachowania – ludzie atakowani na co dzień zbyt wieloma bodźcami zaczęli uprawiać kokonizm (z ang. cocooning). Termin ten oznacza świadomą izolację od społeczeństwa w ramach sprzeciwu wobec zawrotnego tempa życia i miejskiego wiru. Zjawisko tworzenia w domowych pieleszach zacisznego gniazdka (w którym tak, jak w kokonie można poczuć się bezpiecznie) jest coraz bardziej powszechne. Do kontaktów ze światem służy komputer, zarówno na płaszczyźnie towarzyskiej, jak i zawodowej.

Uprawiam cocooning

Tendencje niektórych do wycofywania się i zamykania w czterech ścianach, by odciąć się od zbyt nachalnej rzeczywistości, zostały zaobserwowane na początku lat 90. Określenia cocooning po raz pierwszy użyła Faith Popcorn, specjalistka od promowania marki, dostrzegając w zjawisku duży potencjał marketingowy. Od tamtego czasu radykalne domatorstwo wyewoluowało – z trendu do poszukiwania azylu stało się sposobem na życie, rodzajem manifestu oraz brakiem przyzwolenia na ślepą i histeryczną pogoń za pieniądzem.

Ludzie, którzy zdecydowali się przejść na kokonizm, podkreślają, że jego podstawową wartością jest pełniejsze i głębsze przeżywanie życia, wolne od stresu i pośpiechu. Odnajdują radość w prostych przyjemnościach, mają czas na refleksje i rozwój duchowy. Zaczynają żyć bardziej świadomie.

Kiedyś nie obchodziło mnie, co i jak jem. Teraz mam czas, żeby przygotować bardziej ambitny posiłek niż jajecznica. Zakupy robię przez Internet. Gdy potrzebuję towarzystwa, zawsze znajdzie się znajomy, który skusi się na drinka przy konsoli

– opowiada Marek, inżynier z Warszawy i fan domatorstwa.

Mediom dziękujemy

Do popularyzacji tego nurtu przyczyniły się – jak zwykle – media, które w kampaniach społecznych, przede wszystkich w Stanach i Japonii, nawoływały do zwolnienia tempa życia, skupienia się na pielęgnowaniu domowego ogniska i wartości rodzinnych. Firmy zajmujące się aranżacją i wyposażeniem natychmiast wyczuły koniunkturę, tworząc profil usług dla nowego klienta – takiego, który nie wychodzi z domu. Portal CocoonZone.com ma w swojej ofercie niemal wszystko: od mebli i elementów dekoratorskich, sprzętu elektronicznego, przyrządów do ćwiczeń aż po gadżety dla hobbystów różnych dziedzin czy akcesoria dla zwierząt.

Dla osób nieco mniej ortodoksyjnie usposobionych, które dopuszczają incydentalne porzucenie azylu, np. w celach turystycznych, również powstała specjalna oferta. Luksusowy Cocooning Hotel w Koh Samui w Tajlandii tak skonstruował swoją propozycję, by goście nie musieli opuszczać pokoju nawet na chwilę.

cocooningPułapka izolacji

Ichiyo Habuchi, specjalista od mobilnych technologii, w książce „Personal, Portable, Pedestrian: Mobile Phones in Japanese Life” pisze o tele-cocooningu, w którym komunikacja między ludźmi odbywa się wyłącznie za pośrednictwem telefonu czy komputera. Taka forma kontaktu prowadzi do pełnego wycofania z realnego życia towarzyskiego, powodując kłopoty z odnalezieniem się w kontaktach bezpośrednich. Habuchi twierdzi, że regres emocjonalny może skutkować poważnymi zaburzeniami psychicznymi. Japonia borykała się z problemem ortodoksyjnego cocooningu jeszcze zanim nadano mu taką nazwę.

Według japońskiego Ministerstwa Zdrowia „hikikomori” to zaburzenie powodujące odcięcie się jednostki od społeczeństwa i zamknięcie we własnym domu na minimum sześć miesięcy.
Zgodnie z pesymistycznymi prognozami taka postawa przyjmowana na masową skalę doprowadzi państwo do kryzysu („syndromu 2030”) – nieposiadający potomstwa sześćdziesięciolatkowie stracą swoich rodziców i zostaną pozbawieni jakiejkolwiek opieki. Cocooning to główny powód starzenia się japońskiego społeczeństwa. Według danych z 2010 roku w Kraju Kwitnącej Wiśni żyje ok. 700 000 hikikomori, z czego kilka procent to osoby przebywające w zamknięciu nawet 20 lat. O japońskiej wersji skrajnego domatorstwa stało się głośno po tym, jak odnotowano kilka drastycznych przypadków samobójstw. O śmierci pozostających w izolacji bliskich rodzina dowiadywała się nawet z kilkutygodniowym opóźnieniem.

Gdzie jest granica?

Trudno znaleźć granicę pomiędzy celebrowaniem domatorstwa a cocooningiem w wersji hard:

Myślę, że głównym zagrożeniem jest narastająca niechęć do opuszczania swojego kokonu. Poczucie bezpieczeństwa, przewidywalność sytuacyjna (jeśli coś zrobię to tylko z własnej woli albo nie zrobię w ogóle) wpływa na radykalizowanie się takiej postawy 

– mówi psycholog Bartczak z gabinetu pomocy psychologicznej „Drogi Życia”.

Ciągła walka o pozycję w realnym świecie, brak zaufania i płytkość relacji mają ogromny wpływ na pogłębianie się cocooningu. Jednak pomimo rosnącego zainteresowania tym modelem życia, nic nie zastąpi kontaktu z innym człowiekiem. Jako ludzie jesteśmy gatunkiem stadnym i nawet w przestrzeni wirtualnej szukamy bratniej duszy

– dodaje z nadzieją.

W słusznym celu

Cocooning może być niebezpieczny, ale często przybiera łagodną formę i stanowi po prostu rodzaj odskoczni od rzeczywistości, pozytywnie wpływając na samopoczucie.

Odosobnienie w przyjaznej, przystosowanej do indywidualnych potrzeb emocjonalnych przestrzeni jest szansą na wyciszenie się. W takich okolicznościach następuje swoisty reset, dzięki któremu można się lepiej przygotować do stawienia czoła wyzwaniom codzienności

– mówi Sylwia Bartczak.

Izolacja na własne życzenie to przywilej. Bywa jednak wykorzystywana jako prawny środek przymusu, tak zwany areszt domowy, stosowany w wielu krajach świata. W Stanach Zjednoczonych takiej karze poddawani są zazwyczaj nieletni sprawcy drobnych przestępstw. W państwach o ustroju totalitarnym w ten sposób ogranicza się wolność niewygodnym działaczom opozycji.

Więźniowie czterech ścian nie mogą odbierać swojej korespondencji i mają ściśle wyznaczone pory odwiedzin. Podlegają systemowi dozoru elektronicznego, dzięki któremu są stale pod kontrolą policji odbierającej sygnał o miejscu ich pobytu. Złamanie warunków aresztu domowego oznacza zamknięcie w zakładzie karnym. Paradoksalnie wiele osób przebywających w kokonowych aresztach wolałoby trafić do klasycznego więzienia i odsiedzieć wyrok z dala od świata niż tkwić w domu, nie mogąc korzystać z podstawowych swobód, będąc blisko rodziny i przyjaciół.

Samotność w popkulturze

Najwięcej przejawów wpływu kokonizacji na kulturę popularną nie bez przyczyny można znaleźć w Japonii, kraju dotkniętym najbardziej skrajną formą cocooningu. Poza komiksami, takimi jak „Sayonara, Zestsuboi Sensei”, bohater hikikomori pojawia się w kilku powieściach. Najsłynniejsza z nich to „Welcome to the N.H.K” Tatsuhiko Takimoto. Jest historią kilkorga młodych ludzi, samotników opowiedzianą w konwencji czarnej komedii i jednocześnie głęboko poruszającą problem depresji oraz izolacji tokijskich nastolatków. Na podstawie książki powstała manga i film animowany. Do Polski hikikomori trafiło za pośrednictwem pisarza Haruki Murakamiego. W powieści „Koniec świata i Hard-boiled Wonderland” opisuje dylematy kilku japońskich „kokoniarzy”, którzy zamierzają uratować świat przed tragedią. Aby to uczynić, muszą wyzbyć się wszystkich lęków i opuścić azyl, a to okazuje się zadaniem daleko trudniejszym niż ocalenie ludzkości przed zagładą.

Sala samobójców

W Polsce ekstremalną wersję cocooningu pokazał w ciekawy sposób Jan Komasa w filmie „Sala Samobójców”. Przyznaje, że nie tylko wzorował się na kinie japońskim, ale też bardzo długo badał świat ludzi, którzy świadomie odcinają się od rzeczywistości, by zacząć egzystować w przestrzeni ograniczonej do własnego pokoju. W obrazie Komasy główny bohater poznaje Sylwię, która uprawia kokonizm już bardzo długo i żyje w alternatywnym świecie nazywanym salą samobójców. Pierwszy raz udało się w Polsce stworzyć film, w którym wirtualny świat awatarów jest równie ważny, jak rzeczywista gra aktorów.

Rozwój technologiczny sprawia, że w naszym życiu pojawiają się coraz to nowsze możliwości ułatwiające codzienne funkcjonowanie, również bez konieczności opuszczania domowego zacisza. Zdarza się, że z przyjaciółmi częściej rozmawiamy przez telefon i różnego rodzaju internetowe komunikatory niż podczas spotkań. Oczywiście nie sposób kwestionować korzyści, które daje nam Internet. Warto jednak pamiętać, że działania wirtualne nie powinny zastępować prawdziwego życia, ale czynić je łatwiejszym. Ważne, by dom był azylem, w którym odpoczywamy i ładujemy baterie po pracowitym dniu, a nie kokonem, z którego z czasem trudno się wydostać.

Cocooning – w kokonie czterech ścian

Reklama B3