krew

W moich żyłach twoja krew

Czy jesteś w stanie skrzywdzić osobę, w której żyłach płynie twoja krew? Tym pytaniem twórcy projektu Blood Relations chcą doprowadzić do zakończenia konfliktu izraelsko-palestyńskiego, który trwa od 1948 roku. Czy im się to uda, czy może znowu szczytna idea okaże się niewypałem?

Tekst: Rafał Hetman
Ilustracje: Agata Dudek

Za grubymi murami starego miasta w Jerozolimie handel wre. Sprzedawcy zachęcają przechodniów do kupowania swoich towarów. W powietrzu unosi się zapach pikantnych przypraw, który miesza się z wonią lokalnych potraw. Wąskie uliczki obwieszone są kolorowymi koszulkami z napisem „I love Jerusalem”, bluzami z hasłami religijnymi i chustami z lekkiego, zwiewnego materiału. Rozstawione na stolikach dewocjonalia czekają na swojego nabywcę.

W cieniu ciasno ustawionych budynków przemieszcza się tłum ludzi. Większość z nich to turyści, którzy przyjechali, żeby zobaczyć miasto trzech wielkich religii monoteistycznych: islamu, judaizmu i chrześcijaństwa. Jedni chcą zobaczyć Ścianę Płaczu – najświętsze miejsce judaizmu, inni idą w stronę Góry Oliwnej, żeby po drodze zwiedzić dom narodzin Najświętszej Marii Panny albo Bazylikę Grobu Pańskiego. Jeszcze inni chcą pomodlić się w miejscu, z którego Mahomet wstąpił do nieba.

Codziennie ulicami starego miasta w Jerozolimie niespiesznym krokiem, odpowiednim dla tego miejsca, poruszają się chrześcijanie, żydzi i muzułmanie. Jedni są tutaj, żeby pilnować swoich interesów, drudzy po prostu chodzą i przyglądają się wszystkiemu z zapartym tchem, chłonąc atmosferę tego miejsca.

O tym, że od ponad sześćdziesięciu lat toczy się tu jeden z najkrwawszych i najdłuższych konfliktów na świecie, przypominają tylko żołnierze z karabinami M16 w rękach, których można czasem spotkać w różnych miejscach starego miasta.

64 lata przelewu krwi

Konflikt izraelsko-palestyński to historia długa i skomplikowana. Jej genezy można dopatrywać się już na początku XX wieku, kiedy do Palestyny, zamieszkałej niemal wyłącznie przez Arabów, zaczęli przyjeżdżać Żydzi. Prawdziwy przełom nastąpił po drugiej wojnie światowej i tragedii holocaustu. Wtedy to Organizacja Narodów Zjednoczonych zdecydowała o podziale Palestyny na dwie części: żydowską i arabską. Zgodnie z postanowieniem ONZ w 1948 roku Izrael ogłosił niepodległość. Jednak państwa arabskie nie uznały nowego kraju. W kilka godzin po ogłoszeniu przez Izrael niepodległości wypowiedziały mu wojnę.

Ledwie powstałe państwo żydowskie nie tylko oparło się atakowi dziewięciu państw arabskich (Egipt, Sudan, Syria, Transjordania, Liban, Irak, Arabia Saudyjska, Jemen i Palestyna), w wyniku wojny powiększyło także swoje terytorium poza to wyznaczone przez ONZ. Pokonani nie pogodzili się z przegraną, wśród ludności arabskiej wzrosły nastroje nacjonalistyczne i antyizraelskie. Na tym podłożu zaczęły wzrastać podziały, które dziś wydają się nie do przezwyciężenia.

Od 1948 roku krótkie okresy względnego spokoju przerywane są wojnami, walkami, starciami i pojedynczymi zamachami terrorystycznymi. Liczne próby złagodzenia konfliktu nie przyniosły pożądanych skutków. Według raportu B’Tselem, izraelskiej pozarządowej organizacji broniącej praw człowieka, tylko w ostatnich dwudziestu latach po obu stronach życie straciło prawie 9 tysięcy osób. W tym żołnierze i cywile.

Yussef

– To jest Yussef, mój brat

– na filmie promującym projekt Blood Relations dojrzała kobieta wskazuje zdjęcie powieszone na ścianie.

– Jest moim partnerem. Jest dla mnie wszystkim

– mówi w czasie teraźniejszym, choć jej brat od lat nie żyje.

– Cała sytuacja była bardzo skomplikowana. Była intifada i ciągle oglądałam telewizję. W pewnej chwili odwróciłam głowę i zaczęłam coś mówić do mojego byłego męża. Wtedy telewizja wyświetliła imię Yussefa na ekranie. Moje dzieci natychmiast wyłączyły telewizor. Ich twarze stały się dziwne. Chciałam się dowiedzieć, o co chodzi, ale nikt nie chciał odpowiedzieć. Mój były mąż podszedł do mnie i powiedział, że nic się nie stało, że Yussef jest ranny i nic mu nie będzie. Ale ja czułam, czułam co innego. Więc powiedziałam, że kłamie, że to nieprawda, że wiem, że to coś więcej… Powiedzieć, że za nim tęsknię, to za mało. Potrzebuję go. Zawsze go potrzebowałam.

Yussef miał 32 lata, został zabity przez izraelskiego żołnierza.

Yael

– Kiedy twoja córka zostaje zamordowana, nie możesz po prostu o tym zapomnieć i żyć tak samo

– wielki brodaty mężczyzna w okularach nie kryje swojego wzruszenia.

– Czułem potworną pustkę. Chciałem coś zrobić. Zdecydo-wałem, że nie chcę już żyć… Czekałem na moją Yael. Córka zawsze dzwoniła, kiedy tylko gdzieś był atak terrorystyczny, żeby potwierdzić, że nic jej nie jest. Tym razem nie zadzwoniła. Martwiłem się i martwiłem. To był koszmar. Ale telefon nie dzwonił. Zdałem sobie sprawę, że Yael już nigdy nie zadzwoni. Wkrótce usłyszałem jakiś hałas, odwróciłem się w stronę okna i zobaczyłem dwóch oficerów. Zapytałem, dlaczego tak długo ich nie było, czekałem na nich od 17.45. Major zapytał, skąd wiem, kto mi powiedział o tym, co stało się córce. Ja im odpowiedziałem, że nikt mi nie powiedział, po prostu wiedziałem…

Yael miała 21 lat, kiedy zginęła w zamachu przeprowadzonym przez terrorystę-samobójcę.

Zemsta

Ojciec Yael opowiada dalej:

– Nie mogłem przestać płakać. Nie mogłem się nawet kontrolować. Byłem zły na cały świat. Byłem zły na Palestyńczyków, którzy zamordowali moją córkę. Byłem zły na Siły Obronne Izraela, że nie zapobiegły atakowi. Nie jestem religijny, ale byłem też zły na Boga. Co takiego zrobiłem, że sobie na to zasłużyłem. Byłem zły nawet na siebie. Ale poza złością chciałem zemsty… Planowałem sobie, że się obudzę, wezmę prysznic, zabiorę dwa rewolwery i pójdę. Niedaleko mnie była budowa, na której pracowali Palestyńczycy.

Siostra Yussefa mówi o tym, co czuła:

– Byłam bardzo smutna. Powiedziałam, że nie, nie będę czekać, zrobię to. Zemszczę się. Ta złość przestraszyła mnie, poruszyła. Dlaczego mam cierpieć? Dlaczego mam tak żyć, skoro jest inne wyjście, inna droga, rozwiązanie bez przemocy?

Koniec przelewania, czas na oddawanie krwi

We wrześniu 2011 roku wystartował projekt izraelsko-palestyński pod nazwą Blood Relations (Związki Krwi). Izraelczycy i Palestyńczycy oddają sobie nawzajem krew. Pierwsi swój życiodajny płyn oddali członkowie Parents Circle-Families Forum, organizacji zrzeszającej izraelskie i palestyńskie rodziny, które straciły swoich bliskich w konflikcie arabsko-żydowskim (organizacja powstała w 1995 roku, a założył ją Izaak Frankenthal, którego syn został zabity przez islamskiego ekstremistę).

Krew honorowo oddawana w Izraelu trafia do palestyńskich pacjentów, a ta oddawana przez Palestyńczyków – do izraelskich. Twórcy projektu chcą powiedzieć „stop” trwającemu konfliktowi. Jedno z haseł inicjatywy brzmi: „Po 60 latach przelewania krwi czas na oddawanie krwi”. A kluczowe pytanie, które powinni sobie zadać honorowi dawcy krwi, brzmi: „czy jesteś w stanie skrzywdzić osobę, w której żyłach płynie twoja krew?”.

Po co to robię?

W projekt zaangażowali się też ojciec Yael i siostra Yussefa.

– Wielu ludzi nie rozumie tego, co robię – mówi kobieta.
– Ale tam gdzieś głęboko w środku wiedzą przecież, że nie robię nic złego. Wydaje mi się, że jeśli idziesz teraz ulicą, wszyscy wydają się już zmęczeni. Nie chcą już następnej intifady. I naprawdę wierzą, że możliwe jest rozwiązanie konfliktu bez przemocy. Może język krwi jest silniejszy niż wszystko inne…

– Ludzie na całym świecie, nie tylko Palestyńczycy i Izraelczycy, chcą tej samej rzeczy: znaleźć żonę czy męża, stworzyć rodzinę i dożyć godnie do starości – tłumaczy ojciec Yael. – Przez to, że oddaję krew, chcę dać ludziom do myślenia. Mnie oddawanie krwi przywróciło powód do życia. Teraz mam nadzieję – dodaje.

Na filmie, który dokumentuje pierwsze spotkanie dawców krwi w ramach programu Blood Relations, ojciec Yael (Żyd) mocno przytula do siebie siostrę Yussefa – Palestynkę. Oboje uśmiechają się i krzyczą w swoich językach słowo „miłość”.

Inni uczestnicy projektu wkładają w tym czasie koszulki z kroplą w kolorach flag: palestyńskiej i izraelskiej, a po chwili udają się do środka szpitalnego budynku, gdzie ułożeni obok siebie wygodnie na łóżkach oddadzą krew.

Znużeni konfliktem

W Izraelu i Palestynie coraz więcej obywateli jest zmęczonych życiem w ciągłym napięciu. Powstaje też więcej organizacji i pokojowych inicjatyw, które działają na rzecz złagodzenia skutków konfliktu albo jego całkowitego zakończenia. Inicjatywa Blood Relations jest tylko jedną z nich.

Organizacje, takie jak B’Tselem czy Grupa na rzecz Jednego Demokratycznego Państwa, działają z myślą o obu stronach konfliktu. Ich członkami są zarówno Żydzi, jak i Arabowie. To przede wszystkim młodzi ludzie, którzy chcą żyć w spokojnym i bezpiecznym kraju, którzy na polityczne spory patrzą z całkiem innej perspektywy.

Także osoby na całym świecie wspierają różne inicjatywy pokojowe, które mają za zadanie wygasić konflikt na Ziemi Świętej. Niemal równo po roku od rozpoczęcia programu Blood Relations inicjatywa zyskała poparcie prawie 2,5 tysiąca ludzi na całym świecie. Na stronie bloodrelations.org każdy może wesprzeć projekt przez „wirtualne oddanie krwi”.

Romantyczna idea

Dzielenie się krwią to niezwykle ważna, ale trochę naiwna idea. Jej pomysłodawcy wierzą, że dzięki swoim działaniom zmienią bieg historii, usuną uprzedzenia na bok i zaczną budować lepszą przyszłość. Niestety codziennie media na Bliskim Wschodzie donoszą o kolejnych incydentach z udziałem Arabów i Żydów.

Oto przykład pierwszy z brzegu – informacja z 17 sierpnia 2012 roku: „W piątek rano dziesiątki młodych Żydów zaatakowały trzech Palestyńczyków w Jerozolimie, na placu Syjonu. Świadkowie opisywali to zdarzenie jako lincz. Jeden z Palestyńczyków został poważnie ranny i trafił na oddział intensywnej terapii. Atakujący rzucili się na trójkę Palestyńczyków z okrzykami: Śmierć Arabom!” – informacja pochodzi ze strony internetowej „Haaretz”, jednego z największych dzienników izraelskich.

W moich żyłach twoja krew

Reklama B3

Zgłoś się do TBPI 2020 | YOUNG!

Opublikuj swoje prace w The Best Polish Illustrators!
Zdobądź stypendium za projekt okładki TBPI 2020 | YOUNG