tatuaż
Reklama B1

Zmieniaj świat wspólnie z nami

Dobre dziennikarstwo, wartościowe treści, rzetelne i sprawdzone informacje.
Tworzymy przestrzeń ludzi świadomych.

Wszystkie artykuły dostępne są bezpłatnie.
Abyśmy mogli rozwijać tą stronę, potrzebujemy Twojego wsparcia.

Nie opuszczę cię aż do śmierci – tatuaż

Nie wiedzą, co to wstyd. Pojawiają się wszędzie, w każdym zakątku ciała, podkreślając indywidualność tego, kto dumnie je nosi. Tatuaże o rozmaitym wzornictwie, kolorystyce i formie coraz wyraźniej dominują ludzkie ciała. Nie pojawiają się już wyłącznie na zwykle zakrytych częściach naszych sylwetek. Rozpierzchają się po dłoniach, szyjach, a nawet twarzach. Wokół trendu tatuowania powstał cały przemysł, który zbija krocie na dekorowaniu ciał rozentuzjazmowanych klientów, chcących podkreślić swoją wyjątkowość lub wyeksponować to, co dla nich ważne. Dla niektórych jednak tatuaż stanowi źródło otuchy i przywraca poczucie własnej wartości. Poznajmy jego oblicza.

Tekst: Roger Weichert
Zdjęcia: Gael Ricci (Gael Ricci Tattoo, www.gaelricci.com)

Dosłownie i w przenośni. Wszak zostanie albo tatuaż, albo blizna po nim. Nierozerwalność wspólnego losu zdaje się być oczywista, choć moda na dekorowanie ciała tę świadomość poniekąd unieważniła. Jedni poprzestają na drobnych, symbolicznych wzorach, inni tworzą za ich pośrednictwem obszerne opowieści, tatuując części ciała lub ulegając magii atramentowych przedstawień niemalże w całości. Takie modyfikacje budzą duże kontrowersje, naruszają bowiem tabu związane z naznaczaniem, stygmatyzacją, bólem, indywidualną historią, a także pewną metafizyką ludzkiej egzystencji. Tatuaż uświadamia, że jesteśmy czymś więcej niż tylko ciałem, a to, co nas reprezentuje, to przede wszystkim narządy, mięśnie i skóra, w której żyjemy. Zresztą podwójnym przejawem tabuizacji związanej z tatuażem jest silnie zakorzeniona autocenzura w kontekście ozdabiania tuszem „skóry społecznej”, czyli widocznych części ciała będących elementem konwencjonalnego obrazu interakcji międzyludzkich, np. twarzy, dłoni, szyi¹.

Rytualna moda

Współcześnie zapotrzebowanie na tatuaż związane jest przede wszystkim z modą oraz silną potrzebą manifestacji swojej osoby lub nieodgadnionych uniwersów, w których odnajduje się jednostka posiadająca taką ozdobę. Tymczasem pierwotnie stanowił element praktyki społecznej o wymiarze obowiązkowym. Doktor Agata Dziuban, autorka książki „Gry z tożsamością. Tatuowanie ciała w indywidualizującym się społeczeństwie polskim”, podkreśla, że w społeczeństwach tradycyjnych ludów pierwotnych owo naznaczanie pozwalało oddzielić członków jednej grupy od innej (przynależność klanowa), wskazywało miejsce człowieka i jego pozycję w hierarchii danej społeczności, ale było też bolesnym rytuałem przejścia z wieku dziecięcego w dorosłość².

Tatuaże znane są ludzkości od paleolitu i choć zdobienie ciała w taki sposób nie jest w Europie czymś zupełnie pozbawionym historii, to w świadomości kulturowej mieszkańców Starego Kontynentu zagościły na stałe w XVIII wieku w wyniku podróży angielskiego żeglarza Jamesa Cooka do Melanezji i Polinezji. Nie zyskały akceptacji Kościoła Katolickiego i do dziś wzbudzają srogie kontrowersje, jako że kojarzone są przez niektórych duchownych z grzechem i aktem pojednania z nieczystymi siłami. Stały się jednak czymś egzotycznym, wzbudzającym zainteresowanie, zgorszenie, lecz również respekt. Szczególnie gdy zdobiły skórę osób związanych ze światem przestępczym. Z tym zresztą tatuaż przez wieki był kojarzony i nadal trudno dzisiejszym ich posiadaczom przebić się przez wdrukowany wobec nich kulturowo sceptycyzm, rezerwę, żeby nie napisać – potępienie. Tymczasem wspomniana konotacja przechodzi do zdecydowanej defensywy. Współcześnie jednostki tatuują ciała, nawiązując nie tylko do bogatej historii mitologicznych czy plemiennych symboli, ale również korzystając z rozmaitych przedstawień związanych m.in. z kulturą wysoką czy popkulturą. Kreują w ten sposób patchworkowy obraz przedstawiający wycinek osobowości i przebytych doświadczeń, wizualną definicję tego, kim są lub kim chcieliby być, a nawet przeciwko czemu się buntują i pozostają w bezkompromisowej opozycji.

tatuażTatuaż elementem tożsamości

W dobie postmodernizmu i silnego kultu indywidualizmu kwestia odpowiedzialności przemieściła się z instancji zbiorowości na płaszczyznę indywidualną, co wyraża się choćby w kreacji personalnej tożsamości, a co za tym idzie decyzyjności, np. w kontekście ciała. Proces ten wymusił na jednostkach przymus zachowania nieustannej czujności i aktywności w tym zakresie. Nasza cielesność nie jest już efektem kaprysu niebios lub loteryjnego losu, lecz rezultatem bardziej lub mniej świadomie podjętych działań. Sami siebie wykuwamy, ulegając potrzebom, presjom lub złudzeniom, a czasami wszystkiemu naraz, by doskoczyć do przyjętych estetycznych wzorców kulturowych. O ile wyrabianie sylwetki wiąże się z długotrwałym procesem, który nie tylko zakłada osiągnięcie celu, ale także późniejsze jej utrzymaniem, to tatuaż wydaje się być bardziej przystępnym, szybszym, ale przede wszystkich po stokroć bardziej wszechstronnym sposobem autoekspresji, która symbolicznie referuje naszą osobowość, doświadczenia czy pragnienia.

Dla Agaty Dziuban tatuaż jest jednym z najbardziej radykalnych i wyrazistych narzędzi kreowania tożsamości jednostkowej. Niniejszy pogląd argumentuje bardzo przekonująco, upatrując w nim nie tylko element, który przeobraża ciało, psychikę oraz samopoczucie jednostki, ale także wymóg bardzo dużego zaangażowania (ze względu na długotrwały ból) i świadomości celu podjętej praktyki. Ponadto stanowi wyrazisty komunikat o odmienności, formę samowyrażania się, która z jednej strony przywodzi skojarzenia z marginesem społecznym, a nawet światem przestępczym, a z drugiej stanowi dowód na ewoluującą praktykę kulturową, która determinuje tożsamość jednostki.

tatuażUniwersum znaczeń

Przekazy przyczajone w atramentowych egzemplifikacjach przypominają wszechświat w mikroskali. Tatuaż mieszka w symbolicznym świecie, stąd ten sam obraz może komunikować rozmaite rzeczy w zależności od kontekstu, w jakim został ukazany oraz powołany. Wbrew pozorom wcale nie musi być konsekwencją impulsywnego pragnienia, by stać się innym od otaczających nas ludzi. Wprowadza do głównego nurtu kulturowego alternatywną formę ekspresji, która jest naddawana z zewnątrz i pozostaje na stałe. Jednak dwie funkcje tatuażu wydają się nadrzędne, mianowicie manifestująca oraz kamuflująca. Pierwsza ma stanowić niekoniecznie klarowny znaczeniowo, ale symbolicznie wyraźny przekaz, np. dotyczący odwagi, bezkompromisowości, samoświadomości, wyrazistości, a nawet hierarchii. Druga z kolei jest przejawem próby zapewnienia sobie bezpieczeństwa w żarłocznym i agresywnym świecie sądów, opinii i komentarzy, pozwalająca odciągnąć od jednostki stygmatyzujące uwagi na temat części jej tożsamości, choćby w kontekście orientacji seksualnej, czy też przebytych perypetii zdrowotnych. Ze względu na nieograniczoność wzorów i motywacji tatuaż doskonale wpisuje się w rozmytą rzeczywistość płynnej nowoczesności. Zawdzięcza to swojej znaczeniowej nieostrości i niejednoznaczności, które są podszyte indywidualnym pochodzeniem.

Biografia zapisana na skórze

Tatuaż ma silny wpływ na tożsamość jednostki z jeszcze jednego względu. Otóż modyfikuje ciało, najbliższą nam powłokę, pozostając z człowiekiem do samego końca, czy to w formie obrazu, czy blizny, jeśli ktoś zdecyduje się go usunąć. Przyjmuje charakter symbolicznego przekroczenia Rubikonu, naruszenia uświęconego niegdyś ciała, sakralnej świątyni skrywającej duszę. Współcześnie ciało znacznie już odeszło od dualistycznego podziału sacrum – profanum, stąd też tabu z tym związane zanika, przynajmniej w niniejszym kontekście. Nadal bowiem inwazyjność cielesnych obrazów nie zmazuje kategorii bólu i naznaczenia.

Dla posiadaczy tatuaży, szczególnie ich mnogich reprezentacji, obraz malowany atramentem poniekąd tworzy mapę biograficzną na ich skórach. Przenosi sferę doświadczeń z poziomu metafizycznego na materialny. Nie mamy już zatem do czynienia z intymnością przeżywania, lecz formą ekspansji wewnętrznej historii i jej zdecydowanego objawiania się, urzeczywistniania za pośrednictwem ciała. W dobie powrotu do łask pisma obrazkowego i dzielenia się obrazem tatuaż zyskuje rolę narracyjną dla indywidualnej opowieści. Kryje się za tym nieustanna zmiana konstelacji jednostkowej tożsamości. Nadpisywanie ciała daje zaś nie tylko świadectwo doświadczenia, ale stanowi swoiste archiwum poczynań i decyzji, np. punktów zwrotnych, które dały asumpt do egzystencjalnej zmiany.

tatuażNiebezpieczne związki

Zazwyczaj zaczyna się niewinnie, od pojedynczej, drobnej egzemplifikacji osobistego manifestu podszytego rozmaitą motywacją. W tej podróży ku naznaczeniu jest jednak coś nieuchwytnego, uzależniającego, dyktującego warunki i inspirującego do poszerzania mapy przedstawień na swoim ciele. Nie bez kozery posiadacze tatuaży mówią, że jak raz się zacznie, to później chce się mieć ich coraz więcej. W celu zweryfikowania owego poglądu zasięgnąłem języka u psychoterapeuty dr Aleksandry Michalik.

Istotnym jest, czy osoba tatuująca się czyni to jednokrotnie, przyozdabiając swoje ciało na niewielkiej jego powierzchni, czy też wielokrotnie i pokrywa bardzo duże jego połacie. Niektórzy ludzie uzależniają się psychicznie od tatuowania i ubogacają skórę szczególnymi dla siebie elementami, symbolami o istotnym dla nich znaczeniu. Z samym zabiegiem tatuażu związane jest odczuwanie specyficznego bólu. Badania przeprowadzone również w tym zakresie wykazały, że podczas jego trwania mózg ludzki wytwarza endorfiny, tzw. hormony szczęścia, które powodują uśmierzenie bólu i wyzwolenie pozytywnych emocji.

Paradoksalnie istotnym elementem układanki jest również poziom odporności na odczuwanie bólu. Te osoby, u których osiąga on wysokie wartości, traktują tatuowanie zupełnie inaczej. Szczególnie wtedy, gdy mają skłonność do autoagresji, a samookaleczanie ciała służy im do uwolnienia psychiki od powstałych w niej napięć. W ten sposób dochodzimy do kwestii motywacji dotyczącej decyzji ozdabiania ciała – czy wiąże się z kategorią estetyczną, czy też skorelowane jest z przyjemnością odczuwania bólu, co według dr Michalik nosi znamiona działań wymierzonych przeciwko sobie.

— Oczywiście, oba czynniki mogą implikować uzależnienie od naznaczania swojego ciała. Charakteryzuje się ono niemożnością rozróżnienia pojęć takich, jak: zainteresowanie, zależność i uzależnienie. Temu ostatniemu towarzyszy zawsze przymus, w przypadku tatuażu wielokrotnego, potęgujący wykonywanie samej czynności tatuowania.

Zwolennicy tego typu modyfikacji zapominają o jeszcze jednym.

— Otóż ciało człowieka nie oddycha wyłącznie za pośrednictwem płuc, ale również osmotycznie. Aby proces wymiany gazowej (między całym organizmem a jego otoczeniem) przebiegał prawidłowo, płaszcz wodno-lipidowy, jako warstwa ochronna skóry, nigdy nie powinien ulec osłabieniu. Kreowanie wizerunku może więc okazać się zdrowotnie bardzo kosztowną pułapką.

Tatuaż, który leczy

Nie dosłownie, rzecz jasna, ale potrafi wpływać na dobrostan człowieka i jego kondycję psychiczną. Chociaż brzmi to nieprawdopodobnie, to niektóre formy tatuażu naprawdę potrafią zmienić życie, co pewnie potwierdziliby klienci Hairline Ink³ zajmującego się mikropigmentacją skóry głowy. Z usług firmy korzystają ludzie, którzy utracili włosy m.in. w wyniku terapii onkologicznych. Dzięki wizualnemu zabiegowi na powrót przypominają osoby sprzed ciężkich przeżyć lub z czasów, gdy ich głowa w naturalny sposób gościła owłosienie (co tyczy się głównie mężczyzn). Tatuaż ujawnia swoje terapeutyczne właściwości również w przypadku kobiet, które przeszły przez okropność raka piersi. Mastektomia pustoszy nie tylko ciało, ale również psychikę, zrównuje z ziemią samoocenę, poczucie własnej wartości. Panie, szczególnie te, które nie dokonują rekonstrukcji piersi, coraz częściej decydują się na tatuaż w miejscu blizn pooperacyjnych. Część wybiera imitację brodawek, ale wiele amazonek idzie dalej, ozdabiając operowane miejsce różnorodnymi motywami. Skórne malowidło pozwala ludziom wrócić do życia, zaakceptować ciężkie warunki, jakim zostali poddani i czerpać radość oraz satysfakcję z tego, co jeszcze przed nimi.

tatuażPokusa trendów kulturowych

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że współcześnie, przynajmniej w mainstreamie popkulturowym, tatuaż stał się trendem, wykreowaną potrzebą, za którą rzesze ludzi chcą zapłacić niemałe pieniądze. Kolorowe egzemplifikacje tożsamości okazały się jeszcze jedną płaszczyzną, na którą rozlał się jednostkowy indywidualizm i dał upust swojej potrzebie autoprezentacji oraz identyfikacji. W zatomizowanym świecie wielkiej samotności to wspaniały pomysł na zbijanie fortun. Najpierw w kontekście wykonania, następnie utrzymania i ewentualnego usuwania. Zdaje się jednak, że ten aspekt nie jest zbyt często przedmiotem refleksji. Merkantylizacja elementów tradycji, kultur, a także próżności i ludzkich słabości stanowi bowiem trwały element naszej rutyny.

Tatuaż zaczyna wpływać na postrzeganie ciała również z tego względu, że może budzić nie tyle niechęć, co niepokój tych, którzy go nie posiadają. Mają bowiem wrażenie, że bez względu na samoakceptację i samoocenę pozostają w ramionach niewspółczesności, oglądając plecy nowych standardów kulturowych. W rzeczywistości to zupełna irracjonalność, choćby dlatego, że moda nosi znamiona tymczasowości. W przypadku tatuażu idealnie wpisuje się ona także w przebieg kulturalnej sinusoidy, której trajektoria przemierza rubieże „epoki” pisma obrazkowego jako wracającej do łask platformy komunikacyjnej. Nie bez kozery przy słowie epoka pojawił się cudzysłów, gdyż trudno powiedzieć, jak długo potrwa ten stan i w którą stronę skręci sposób porozumiewania się ludzi w nieodległej przyszłości.

Teraz jednak niewerbalność osiąga apogeum swojej siły. Przestymulowane umysły najlepiej absorbują obraz. Tym chętniej, kiedy jest on statyczny, pozostając jedną z niewielu niezmiennych rzeczy towarzyszących człowiekowi w życiowej wędrówce. W ten sposób tatuaż zyskuje status zwierciadła, portu, domu, jest naszym dozgonnym przyjacielem, który umiera razem z nami, uprzednio jednak podkreślając naszą obecność i reprezentując kondycję tożsamości.


Źródła

  1. Zapisane w ciele, rozmowa Daniela Lisa z Agatą Dziuban, dostęp online: www.miesiecznik.znak.com.pl.
  2. Tamże.
  3. www.hairlineink.com

Nie opuszczę cię aż do śmierci – tatuaż

Reklama B3

Przekaż darowiznę naszej Fundacji

Wszystkie artykuły dostępne są bezpłatnie.
Abyśmy mogli rozwijać tą stronę, potrzebujemy Twojego wsparcia.