drewno
Reklama B1

Zmieniaj świat wspólnie z nami

Dobre dziennikarstwo, wartościowe treści, rzetelne i sprawdzone informacje.
Tworzymy przestrzeń ludzi świadomych.

Wszystkie artykuły dostępne są bezpłatnie.
Abyśmy mogli rozwijać tą stronę, potrzebujemy Twojego wsparcia.

Drewno – Drzewa mają dusze

Niezwykła pasja, niespotykana droga, wspaniałe życie. Zarówno jego, jak i drzew. George Nakashima stał się jedną z ikon designu XX wieku. Ocenia się, że łącznie stworzył dwadzieścia pięć tysięcy sztuk mebli i drewnianych przedmiotów. Choć na pierwszy rzut oka owoce jego pracy wyglądają prosto, a czasami nawet prymitywnie, to stanowią esencję najwyższego kunsztu rzemieślniczego i artystycznego, a także odznaczają się wieloma walorami konstrukcyjnymi. W 1990 roku odszedł, ale jego dzieło kontynuuje córka Mira Nakashima, która, podobnie jak ojciec, z oddaniem, miłością i wielką pieczołowitością podchodzi do żmudnego i długotrwałego procesu wytwarzania niezwykłych mebli.

Tekst: Roger Weichert
Zdjęcia: Nakashima Foundation for Peace, Christian Giannelli

To nieprawda, że drzewa nic nie mówią. Po prostu ich nie słuchamy, nie darzymy należną atencją i nie podchodzimy do nich z właściwą wnikliwością, charakterystyczną dla George’a Nakashimy. Szacunek i wiara w ich wyjątkowość pozwoliły mu wydobyć z nich duszę, nadać ich istnieniu nowy bieg, symboliczne drugie życie. Życiorys twórcy to niebywały splot zmagań z duchem, materią i historią. Wszystkie te elementy odcisnęły na nim niebagatelne piętno, mimowolnie kreując zdumiewającą legendę świata designu.

drewnoPo pierwsze architektura

George Nakashima urodził się w 1905 roku w Spokane, mieście w stanie Waszyngton, gdzie naturalnym otoczeniem dla człowieka są góry i lasy. Te drugie stały się jego prawdziwym natchnieniem, wciągnęły go w świat natury i jej przekazu. Poznawał drzewa poprzez piesze wędrówki, nieustanną kontemplację sekretnego ich życia, żywiąc do nich autentyczne uczucie. To w zdecydowany sposób naznaczyło przyszłość Nakashimy, choć jego młodzieńcze wybory nie zapowiadały takiego obrotu spraw. Najpierw zdobył tytuł licencjata z architektury na Uniwersytecie Waszyngtońskim, a następnie dyplom magistra w tej samej dziedzinie w Instytucie Technologicznym w Massachusetts (MIT). Udał się też na roczne stypendium do École Americaine des Beaux-Arts w Fontainebleau we Francji.

W 1933 roku wyjechał do Paryża, a jego pobyt w mieście miał okazać się początkiem nie tylko wspaniałej wędrówki po świecie, ale i nowego rozdziału w życiu. W końcu podróż przywiodła go do Tokio, gdzie został zatrudniony przez modernistycznego architekta Antonina Raymonda. Kiedy w 1937 roku jego nowy pracodawca otrzymał zlecenie na budowę obiektu w aszramie Śri Aurobindo w Pondicherry w Indiach, Nakashima zgłosił się na ochotnika do kierowania projektem.

Znalazł się pod silnym wpływem indyjskiego mistrza, stając się jego wiernym uczniem i członkiem miejscowej wspólnoty. Sprawował pieczę nad trwającą budową, jednak zrezygnował z pobierania wynagrodzenia. Otrzymał prorocze imię Sundarananda, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „ten, który rozmiłowany jest w pięknie”. Mimo poważnego zaangażowania duchowego, postanowił powrócić do Japonii, gdzie poznał swoją przyszłą żonę Marion, amerykańską nauczycielkę języka angielskiego. Wyjechali do Stanów Zjednoczonych tuż przed atakiem na Pearl Harbor i oficjalnym amerykańskim zaangażowaniem się w II wojnę światową.

drewnoŻycie napisane drewnem

Jeszcze mieszkając w Japonii, Nakashima zainteresował się obróbką drewna. Zdobytą wiedzę wykorzystywał przy prowadzeniu sklepu stolarskiego w Seattle, zanim ze względu na japońskie korzenie został internowany wraz z rodziną do obozu w stanie Idaho. Tam zaś los skrzyżował jego drogi z japońskim stolarzem wyspecjalizowanym w tradycyjnych japońskich liniach. Dzięki niemu zdobył umiejętności, które pomogły mu w późniejszej karierze. W 1943 roku zezwolono Nakashimie na opuszczenie obozu. Osiedlił się w New Hope w hrabstwie Bucks w stanie Pensylwania. Tam też zaczął rozwijać swoją działalność stolarską, począwszy od ręcznych narzędzi, a z biegiem czasu włączając w nią również maszyny. Kupił kawałek ziemi i wybudował dom.

Miłość Nakashimy do natury i drewna związana była nie tylko z rzemiosłem, ale przede wszystkim z jego filozofią myślenia o wartości drzew i ich zastosowaniu. Według architekta każdy kawałek drewna może mieć tylko jedno niepowtarzalne przeznaczenie, a zadaniem osoby zajmującej się jego obróbką jest je odnaleźć i tak ukształtować budulec, by wydobyć zeń maksymalny potencjał. Nie da się ukryć, że realizował swoją pasję i filozofię z zapamiętałą konsekwencją. Gromadził drewno z wyjątkowych drzew pochodzących z całego świata i trzymał je w szopach nawet przez 10 lat, aż nie znalazł dla nich właściwego użytku.

Łączył w sobie cechy wyśmienitego rzemieślnika oraz prawdziwego „sztukmistrza”. Tworzył meble funkcjonalne i piękne, na nowo odkrywając naturalne drewno i ściągając zeń odium bezdusznego surowca o niewielkich walorach estetycznych. Przeistaczając je w wyrafinowane meble, nadawał drzewom kolejne wcielenie i pozwolił ich duszom spoglądać na świat oczami artysty. Ratował je w ten sposób przed rozpadem i zapomnieniem. Szacunek i staranność, jakie wykazywał wobec samego materiału oraz tworzonych przez siebie przedmiotów, wprowadzały ich użytkowników oraz właścicieli w stan harmonii i niczym niezakłóconej zgody z naturą.

drewnoKtóre najlepsze?

Według George’a Nakashimy drzewa, które najlepiej nadają się na meble, to te pochodzące z lasu i posiadające długie, proste pnie. Obróbka kłody jest zaś tak ważna, jak w przypadku diamentów – musi być precyzyjna i dokładnie odpowiadać grubości oraz kierunkowi cięcia. To decyduje bowiem, czy produkuje się doskonałe drewno czy drwa na opał. Proces ten zawiera w sobie swoistą intymność, ponieważ po raz pierwszy odkrywa wnętrze drzewa, przez dziesiątki lat pozostające tajemnicą. Śledząc poczynania Nakashimy, nie można pozbyć się wrażenia, że jego kontakt z drewnem i nadawanie mu ostatecznej formy mebla mają charakter misterium, czegoś transcendentnego, nieuchwytnego, zupełnie odległego od mechanicznego i bezdusznego traktowania. Co prawda potencjał drzew miał wymiar fizyczny, ale efekty, jakie wywoływał finalny produkt, dalece wykraczały poza tę sferę.

drewnoUżyteczność na pierwszym planie

Piękno to nie wszystko, meble mają być przede wszystkim funkcjonalne, a ich użyteczność wyeksponowana najlepiej, jak to możliwe. Kreacje Nakashimy są nasiąknięte nie tylko japońską tradycją, ale również ideami modernistów, a nawet Shakerów. Niemniej jednak najszczerszym źródłem inspiracji pozostawały same drzewa. Tę szczególną więź widać właściwie we wszystkich krzesłach, stołach, biurkach czy szafkach przez niego stworzonych. Jedną z charakterystycznych cech warsztatu George’a Nakashimy pozostaje surowa, zewnętrzna (wolna) krawędź i użycie tego elementu jako nieodłącznej części mebla. W ten sposób poprzez nieregularność i pewną dzikość tworzył niepowtarzalne rzeczy o niezwykłej mocy przyciągania. To nie tylko nadawało im magiczną pierwotność, łączność drewnianego budulca ze źródłową formą bytu, ale również współtworzyło tożsamość – zarówno przedmiotu, jak i samego mistrza.

drewnoKosztowne perły designu

Technika i pomysł na tworzenie mebli szybko przełożyły się na ich wartość, a im więcej „wolnych krawędzi” dany mebel posiadał, tym wyższą osiągał cenę. Niezwykłe świadectwa wyrafinowanego rzemiosła stolarskiego osiągają zawrotne kwoty nawet kilkudziesięciu, a bywa, że setek tysięcy dolarów. Nie ma w tym jednak niczego dziwnego. George Nakashima nadał drewnu zupełnie inny status, uczynił z niego prestiżową i drogocenną dekorację, która stała się obiektem pożądania wielu majętnych ludzi.

Dlaczego jednak nie rozwijał się w zawodzie architekta, lecz zwrócił się w stronę mebli? Otóż poświęcił się meblom, ponieważ wpisane są one w dyscyplinę, która nie narażała go na utratę kontroli nad jakimkolwiek aspektem produkcji, czego o swojej pierwotnie wyuczonej profesji powiedzieć nie mógł. Rąbka tajemnicy uchyliła również Mira Nakashima, córka artysty, wyjaśniając, że myślał o konstruowaniu mebli jako architekturze w mikrokosmosie. Wybudował więc swoje dyskretne sanktuarium sztuki, które świadkowało największym jego dokonaniom, niezwykłym projektom zanurzonym w perfekcji tworzenia połączonej z pokorą i skromnością. Współcześnie magazyny w New Hope nadal są wypełnione deskami, czekającymi, aż pracujący tam stolarze, podążający tropem Nakashimy, znajdą dla nich optymalne zastosowanie.


Dziękujemy za udostępnienie zdjęć: strona tytułowa artykułu – Nakashima Foundation for Peace (nakashimapeacefoundation.org), pozostałe zdjęcia – Christian Giannelli (christiangiannelli.com) / George Nakashima Woodworker, S.A. New Hope, PA (www.nakashimawoodworker.com)

Drewno – Drzewa mają dusze

Reklama B3

Zgłoś się do TBPI 2020 | YOUNG!

Opublikuj swoje prace w The Best Polish Illustrators!
Zdobądź stypendium za projekt okładki TBPI 2020 | YOUNG