buty

Buty – szewska pasja

„Daj kobiecie odpowiednią parę butów, a podbije świat” – mawiała Marylin Monroe. Trudno się z tym nie zgodzić. Jednak buty nie są towarem, do którego przywiązujemy się na całe lata. Przy dyktacie zmieniających się trendów noszenie butów dłużej niż sezon wydaje się praktycznie niemożliwe. Czy tak rzeczywiście jest?

Tekst: Ula Markof
Zdjęcia: Bartosz Klonowski

Porozmawiajmy o jakości

Wykonanie pary butów to złożony proces, który wymaga oczekiwania na ich wykonanie i angażuje wiele osób. Dlaczego? Choćby dlatego, że najlepszej jakości skóry barwione w niewielkich rodzinnych manufakturach zgodnie z wielowiekową tradycją potrzebują czasu, żeby osiągnąć odpowiedni odcień. W małych garbarniach stosuje się tradycyjne metody – nikt nikogo nie pospiesza, niczego nie przyspiesza. Sprowadzenie egzotycznych skór z dalekich krajów to także proces, który trwa. Jeśli materiał, z którego pragniemy mieć wykonane dodatki, jest rzadko spotykany, automatycznie rośnie jego cena. Producentów oferujących najwyższą jakość nie jest wielu, a lista odbiorców długa. Każdy czeka cierpliwie na swoją kolej, bo wiadomo, że warto.

Czekając do skutku

Osoba zainteresowana wykonaniem butów na miarę musi zaakceptować te warunki. Nawet możni tego świata, kierujący się przekonaniem, że skoro płacą, to wymagają, potulnie czekają na swoją kolej. Podobnie jak na robione na zamówienie rolls royce’y, jachty, tak i na buty.

Pierwszy krok to zdjęcie miary. Obuwie robione na indywidualne zamówienie dostosowywane jest do kształtu stopy przyszłego właściciela. Tu nie ma miejsca na sytuacje, gdy (jak w przypadku butów gotowych) stopa cierpiąc po drodze, układa się z butem na zasadzie kompromisu: ja cię obetrę, a ty mi dasz więcej miejsca. Po zmierzeniu stóp wykonywane są specjalne drewniane formy – kopyta, na bazie których powstaje but. Po drodze jest jeszcze miara i wspólna rozmowa o ostatecznym wyglądzie butów z mistrzem robiącym obuwie.

But wykonany na specjalne zamówienie w zakładzie słynącym z tradycji przede wszystkim wyróżnia się jakością. Ktoś, kto nigdy nie widział tych dzieł, nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że buty mogą mieć idealnie równe szwy, w stu procentach skórzaną podeszwę i skórę wybitnego gatunku.

Obcas nie jest gumowy, tylko wykonany z kilku warstw ściśle ułożonych kawałków twardej skóry, zbijanej drewnianymi kołkami. Wszystko to widać na pierwszy rzut oka – może nie detale i stojącą za nimi historię, ale efekt końcowy – jakość wcieloną.

Męski świat i kobiecy punkt widzenia

Wśród firm szyjących obuwie na miarę króluje oferta skierowana do mężczyzn. To przez dynamicznie zmieniającą się modę, w tym także butów dla pań, szewcy wolą klientelę męską. Dlatego właśnie bez problemu można znaleźć rodzinne firmy, które z przyjemnością wykonają parę zjawiskowych trzewików męskich, trochę trudniej znaleźć szewców damskich. Mistrzowie szewstwa na całym świecie z dumą przedstawiają bogatą ofertę i szeroki wachlarz modeli w galeriach na swoich stronach internetowych. Buty w kolorze koniakowym? Sztyblety, a może mokasyny? Możliwości jest wiele, choć nie tyle, ile w przypadku mody damskiej.

Rynek odzieży zdominowany jest przez kobiety, bo to właśnie one bardziej niż mężczyźni poddają się presji mody. Więcej jest także firm i marek, które co sezon oferują buty modne i wykonane z niezłych materiałów. Panie nie mają potrzeby przywiązywania się do jakości – wiedzą przecież doskonale, że za rok but ze względu na wygląd obcasa czy głębokość wcięcia nie będzie już modny. Mężczyzna ubrany klasycznie może wyglądać bardzo modnie – w tym wypadku tradycja działa na jego korzyść. W przypadku kobiet sprawa nie jest tak oczywista. Chociaż firmy robiące obuwie na miarę chętnie podejmują się także realizacji zamówień od klientek, z myślą o paniach powstała inna usługa.

DIY z małą pomocą

Mowa tutaj o butach, na których ostateczny wygląd wpływa osoba zamawiająca. Jak to działa? Wystarczy wybrać odpowiadający nam model i, jak w zabawie w kolorowanki, zdecydować o ułożeniu kolorów, o materiale, z którego będą wykonane buty, czy o dodatkowych ozdobach. Gotowe pantofle trafiają do nas w specjalnej przesyłce – dokładnie takie, jakie sobie wymarzyłyśmy. To oczywiście ogromny skrót myślowy. Warto więc zagłębić się w szczegóły.

Shoes of Prey, australijska firma oferująca buty robione na zamówienie, to jeden z przykładów wielu placówek działających w ten sposób. Założyła ją trójka przyjaciół: Jodie Fox, Michael Fox (mąż Jodie) i Mike Knapp, którzy poznali się, studiując prawo.

Po kilku latach i doświadczeniach zdobytych w branżach niezwiązanych z modą stworzyli witrynę oferującą damskie buty robione na miarę. W ciągu niecałych siedmiu minut, dzięki filmowi zamieszczonemu na ich stronie firmowej, można poznać tajniki powstawania pary szpilek Shoes of Prey ozdobionej jedwabnymi wstawkami.

W Shoes of Prey na realizację zamówienia czeka się około pięciu tygodni, ale w przeciwieństwie do typowych sklepów można kupić jedną parę butów składającą się z dwóch różnych rozmiarów. Zaletą firmy jest także niższa (niż w przypadku zamawianych w tradycyjnym zakładzie robiącym obuwie na miarę) cena pantofli. W rzeczywistości osiąga ona 1200 dolarów, podczas gdy w Shoes of Prey najdroższy model kosztuje około 350 dolarów.

Polskie warunki

Polki nie muszą wysyłać zamówień za granicę, żeby móc się cieszyć własną parą ręcznie robionych butów. W sieci dynamicznie działa Loft 37 – firma założona przez dwie przyjaciółki: Paulinę Adę Kalińską i Joannę Trepkę.
Skąd wziął się pomysł na stworzenie marki?

– Kochamy buty i zawsze w tych kupowanych było coś nie tak: nie taki kolor, obcas, zła cholewka

– tłumaczą właścicielki marki. Chociaż pomysł na stworzenie marki wyszedł od nich, to panie zapewniają, że za każdą parą butów z Loft 37 stoi dziesięciu wysoko wykwalifikowanych specjalistów. W ofercie firmy znajduje się obecnie kolekcja 38 różnych modeli butów – od klapek i sandałków po szpilki, sztyblety i kozaki. Co najważniejsze, spersonalizowana para butów pozostaje w zgodzie z najnowszymi trendami – nie tylko panującymi we wzornictwie, lecz także w kolorystyce.

Uwagę, poza ciekawymi modelami, przyciąga także nazewnictwo butów. Skoro kultowe torebki mają swoje nazwy, dlaczego nie miałyby ich mieć także buty? Jak wygląda model Żyleta? Ostro! A Sexy Flexi? Klubowo. Lady Love mają z przodu serduszka, a Lady Ghost to buty, które są, ale jakby ich nie było. Klientki, które nie czują się wystarczająco pewnie w sprawach projektowania obuwia, mogą skorzystać ze sklepu online, w którym znajdują się wybrane gotowe modele butów. Ceny spersonalizowanych modeli zależą od materiału i egzemplarza – buty kosztują od 250 do 500 złotych. W Lofcie 37 dostępne są także modele dla mężczyzn i dzieci.

Oryginalność znakiem rozpoznawczym

Buty znajdujące się w ofercie firm proponujących podobne usługi muszą wyróżniać się na tle innych – być oryginalne. Do nich należą właśnie retro pantofelki i sandałki marki Chie Mihara. Chociaż produkowane są na większą skalę i sprzedawane także w luksusowych domach towarowych na całym świecie, nieustająco cieszą się opinią butów nie tylko wygodnych, lecz również bardzo ładnych. Założycielka firmy Chie Mihara trafia w sedno kobiecych potrzeb, mówiąc, że w przypadku butów dla pań nie można mieć tylko świetnej jakości materiałów, ale trzeba także zaoferować piękne wzornictwo.

Ferragamo Red Carpet

Wychodząc z tego założenia, dom mody Salvatore Ferragamo – włoska firma z długoletnią tradycją, stworzył linię Red Carpet. Usługa wymyślona w 2010 roku w kluczowych dla marki miastach (Florencja, Mediolan, Paryż, Londyn, Nowy Jork) pozwala klientkom Ferragamo na zakup spersonalizowanego obuwia. Podstawę stanowią cztery modele butów, które zmieniają się wedle uznania przyszłej właścicielki w miarę dobierania koloru jedwabiu, z jakiego będą wykonane, i ozdób. Firma daje także możliwość ozdobienia szpilek monogramem. Zamówienie złożone w Nowym Jorku realizowane jest we Włoszech, a potem odsyłane z powrotem do czekającej na nie klientki.

Trudny wybór

Większość mężczyzn bez cienia wątpliwości zdecydowałaby się na zrobienie sobie butów na miarę. Szczególnie gdy na własne oczy przekonują się, jak fantastyczne wzory oferują pracownie. Kobiety nie są tak entuzjastycznie nastawione do zakupu buta od początku wykonanego na indywidualne zamówienie. Ich główną obawą jest strach przed topornością i brakiem finezji. Kiedy dowiadują się, że można kupić spersonalizowane obuwie, nie mają wątpliwości, że to świetny pomysł. Dla większości z nich buty to temat, na punkcie którego są wyjątkowo czułe.

Wielbiciele obuwia szytego na miarę koniecznie powinni wybrać się do warszawskiego salonu Kielmana (ul. Chmielna 6), gdzie buty powstają zgodnie z tradycją sięgającą 1883 roku. Inną warszawską pracownią jest niewielki zakład założony w 1943 roku przez Brunona Kamińskiego, prowadzony obecnie przez jego bratanka Jacka Kamińskiego. Tutaj trafiają głównie kobiety zainteresowane butami na wymiar. To dobra rekomendacja, bo Jacek Kamiński wykonywał także obuwie na potrzeby filmów – w jego trzewikach chodziły postacie z „Pana Tadeusza”, „Quo Vadis” czy „Ogniem i Mieczem”.

Nowa odsłona

Tradycję Brunona Kamińskiego kontynuuje w wielkim stylu Aga Prus, jego wnuczka. Założona przez nią marka proponuje ręcznie robione buty o świetnym wzornictwie. To, co wyróżnia pantofelki stworzone przez projektantkę, to właśnie design – bardziej współczesny i zgodny z trendami niż buty, które można wykonać u szewca na zamówienie. Proponowane przez nią modele są dość drogie – ceny zaczynają się od ponad 700 złotych. Buty są jednak szyte ręcznie, a na przesyłkę z logo marki trzeba czekać 21 dni. Mottem projektantki jest maksyma wypowiedziana przez jej dziadka: „Uroda buta zależy od odpowiedniego zestawienia linii krzywych, których w każdym bucie jest bardzo dużo”. Prosty koncept, a trudniejsze wykonanie.


Dziękujemy pracowni Jana Kielmana przy ul. Chmielnej 6 w Warszawie (www.kielman.pl)
za udostępnienie butów i akcesoriów potrzebnych do sesji zdjęciowej.

Buty – szewska pasja

Reklama B3

Zgłoś się do TBPI 2020 | YOUNG!

Opublikuj swoje prace w The Best Polish Illustrators!
Zdobądź stypendium za projekt okładki TBPI 2020 | YOUNG